odkąd street-art wlazł na salony, modne zrobiło się:
wkleić czasem jakąś wlepkę.
w cropp town nabyć ti-szert z malunkami zbioka.

cóż. takie tam sztuczki dla wszystkich. dla wszystkich jest także ten film. jednak jak bardzo od wszystkich różny!

wyjście przez sklep z pamiątkami
to – według producenta (dystrybutor w polsce – gutek, a jakże) – pierwszy na świecie street-artowy film katastroficzny. trudno o bardziej karkołomne podsumowanie. właśnie – karkołomne. film banksy’ego łamie kręgosłupy widzom, swoim bohaterom, społecznym konwencjom, salonowym pieskom, stróżom prawa, decydentom, sklepikarkom, sprejom i markerom, jackassom nawet.

mistrzowski w bezkompromisowości, zabawny do bólu (dosłownie), histerycznie niepoprawny. co ciekawe, film opowiada prawdziwą historię francuskiego sklepikarza, który chciał poznać niepoznawalnego banksy’ego. kapitalnie.

zachwycona jestem nie w kratkę, a po całości, w plamy po farbie. żarty. nie-głupotę, lecz wyżyny miejskiej nonszalancji.

wyjście awaryjne. nie otrzymało żadnej nagrody. żadnych gwiazdek. nie napisze o nim paweł t. felis.
jakie to wspaniałe.

polecam. flanelowo. trailer na http://www.youtube.com/watch?v=9V4L8nk2Ffc